KACZYZM – przegląd definicji

KACZYZM, jako pojęcie w publicznym obiegu pojawiło się w 2005r. Od tego czasu ewoluuje, tak jak ruch społeczno-polityczny, który definiuje.

KACZYZM – etymologia: Kaczyński + -yzm, neologizm publicystyczno-polityczny, który powstał od nazwiska braci: Jarosława Kaczyńskiego i Lecha Kaczyńskiego w czasie kiedy pierwszy pełnił funkcje premiera, drugi – Prezydenta Rzeczpospolitej.

Termin ten został wymyślony przez pierwszego zastępcę redaktora naczelnego tygodnika „Wprost”, Stanisława Janeckiego i po raz pierwszy użyty przez felietonistów Roberta Mazurka i Igora Zalewskiego w wydaniu Wprost z 27 lutego 2005 (artykuł „Triumf kaczyzmu”) na określenie doktryny politycznej i wizji państwa tworzonej przez Kaczyńskich. Wg publicystów doktryna kaczyzmu sprowadziła do wizji Jarosława Kaczyńskiego , który widział „Polskę jako państwo słabe i zdemoralizowane. Państwo, w którym nie dokonała się przebudowa społeczna, więc głównym beneficjentem przemian 1989 r. są dawni komuniści. W tym państwie panoszy się korupcja, a tajne służby stanowią siłę autonomiczną i wywierającą wielki, acz zakulisowy wpływ na życie publiczne. W tym państwie dobrze ma się rosyjska agentura, która wcale nie zniknęła wraz z rozpadem Związku Sowieckiego. Do tego dochodzi jeszcze twardy kurs wobec przestępców oraz brak wiary w cuda, które miała zdziałać decentralizacja państwa.” Autorzy słusznie zauważają, iż tezy te głoszone były już na początku lat 90-tych, a później uzupełnione zapożyczonym programem lustracji i dekomunizacji.




Podczas debaty na temat skrócenia kadencji Sejmu (5 maja 2005) terminu tego w znaczeniu pejoratywnym użyła posłanka Joanna Senyszyn z SLD i to jej niesłusznie niektórzy przypisują autorstwo tego terminu. W tym samym roku lewicowa posłanka w wywiadzie dla tygodnika NIE próbowała definiować to pojęcie: „To polska odmiana totalitaryzmu XXI wieku. Czerpie z totalitaryzmów europejskich i południowoamerykańskich. Bierze z nich różne elementy. To wszystko w tym kaczyzmie się miesza. Ograniczanie demokracji, swoisty zamordyzm, cenzura. Trudno w tej chwili dokładnie definiować. Kaczyzm rodzi się na naszych oczach. Częściowo występuje w formie zakamuflowanej. Został ubrany w szatę solidaryzmu społecznego, patriotyzmu, odnowy moralnej. Ma przyjazną gębę, a Polacy dają się nabierać. W miarę umacniania się rządów braci Kaczyńskich kaczyzm będzie rozkwitał. Zacznie się otwarte ograniczanie wszelkich działań, które zostaną uznane za nieprawomyślne i niezgodne z doktryną wyznawaną przez bliźniaków. Zamykanie ust przeciwnikom już się zaczęło. Marszałek Jurek nie dopuścił do zadawania pytań w drugim czytaniu becikowego. Pierwszy taki przypadek w III RP. Zwiastun IV RP. Kaczyzm jest groźny dla demokracji. Jest jej przeciwieństwem.”

23 maja 2005r. postkomunistyczny dziennik „Trybuna” w artykule „Kaczyzm w pięciu smakach” prześmiewczo świętuje pojawienie się terminu kaczyzm w Wikipedii.

Takie krytyczne podejście do działań braci Kaczyńskich, kazało ich zwolennikom bagatelizować rodzącą się terminologię. Dlatego Ryszard Legutko w książce „Antykaczyzm” (Wydawnictwo m, 2013) nie dostrzega w tym pojęciu żadnego znaczenia i pisze: „Posłużyłem się słowem ,kaczyzm’ celowo, ponieważ – jakkolwiek nie ma ono użycia powszechnego – zawiera kwintesencję postawy, która je zrodziła. Jest w nim odniesienie nie do nazwiska – w analogii do gaullizmu czy peronizmu – lecz do pogardliwej ksywy z nazwiska uczynionej, do czego trudno znaleźć przeszłe analogie. Nie mówi nic o poglądach ani nie wskazuje przywódcy jako wyraziciela pewnej orientacji politycznej, lecz wyraża stan ducha osoby mówiącej, stan będący mieszaniną drwiny, pogardy, nienawiści i innych negatywnych emocji”. Brak podejścia semantycznego sprawia, iż dla Legutki kaczyzm jest zwykłym obraźliwym epitetem. Zapewne wynika to z tego, że w powszechnej świadomości, w tym świadomości zwolenników doktryny Kaczyńskich, wygrała krytyczna i bardziej lotna, bo kąśliwa i pełna odniesień do powszechnie znanych pojęć, terminologia Joanny Senyszyn.

 

W tym samym czasie co publikacja Legutki pojawiła się definicja Rafała Kulkina. „Kaczyzm to postawa sprowadzająca się do dzielenia świata na absolutne dobro („nas) i skończone zło („onych”). To postawa ignorująca fakty i logikę, podporządkowana wyłącznie emocjom – przeważnie zatrutym resentymentami i nienawiścią” – taką charakterystykę tego nurtu podał 11 września 2013 r. na łamach Newsweeka.

 

Definicję kaczyzmu podaje również Damian Kubiak – publicysta wortalu libertarianin.org: „Kaczyzm to zespół poglądów, który wyznają zwolennicy partii Prawo i Sprawiedliwość, a mówiąc precyzyjniej – zwolennicy jej prezesa, Jarosława Kaczyńskiego”. Definicja nieco rozczarowująca, biorąc pod uwagę iż autor zamieścił ją w artykule „Czym jest kaczyzm?” opublikowanym 31 stycznia 2015r. Jeszcze bardziej zaskakujące jest twierdzenie autora, iż „Kaczyzm jak na razie nie został nawet zauważony i nazwany! A szkoda, bo zwolenników kaczyzmu, kaczystów, jest w Polsce całkiem sporo.” Nieświadomość autora funkcjonowania pojęcia kaczyzm w obiegu publicznym już przynajmniej 10 lat, pozwoliła mu przeprowadzić dość nowatorskie rozwiązania, które na końcu jego felietonu zaowocowały bardziej rozbudowaną definicją: „kaczyzm jest sposobem myślenia o polityce, który cechuje się: bezrefleksyjnym romantycznym patriotyzmem, etatyzmem, fatalizmem oraz kolektywizmem”.