KACZYZM – lata 2005 – 2007: prywata Jana Szyszki

Po przegranych przez Prawo i Sprawiedliwość (PiS) w dniu 21 października 2007 wyborach parlamentarnych osiem dni później o. Rydzyk, dyrektor stacji medialnych TV Trwam i Radio Maryja, będących tubą propagandową kaczystów, zwrócił się do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW)o dotację na nowe studia podyplomowe w swojej szkole na kierunku polityka ochrony środowiska – kompensacja przyrodnicza.
W Funduszu, do czasu sformułowania nowego rządu koalicji Platforma Obywatelska – Polskie Stronnictwo Ludowe (PO-PSL) , u władzy działali prominentni działacze PiS z ministrem środowiska Janem Szyszko jako prezesem na czele (w 2015r. został ponownie Ministrem Ochrony Środowiska).
Wniosek został zaaprobowany i otrzymał dofinansowanie. Sam fakt tego błyskawicznego wniosku, jego poparcie i dofinansowanie publicznymi pieniędzmi prywatnej działalności Tadeusza Rydzyka, może budzić zdziwienie i podejrzenie układu. Ale już fakt, iż we wniosku, który uzyskał dofinansowanie Fundacji, wymieniony na pierwszym miejscu wśród wykładowców jest prezes organu dotującego wniosek, nasuwał słuszne podejrzenie prywaty i wyciągania publicznych pieniędzy.
Były minister przyznał, że jego nazwisko na wniosku widniało. „Znalazłem się na wniosku jako osoba, która może pomóc w realizacji tego kierunku i jeśli zostanę o to poproszony, to z przyjemnością to zrobię” – podkreślił 17.01.2008r. dla Dziennika Jan Szyszko.




Kaczystowski minister starał się jednak unikać powiązania z tą hucpą, dlatego wniosek poparł nie on, a ówczesny wiceprezes Funduszu Artur Michalski. Dużo plotkowało się, iż Michalski jest również narzeczonym córki Jana Szyszki – Patrycji, ale ostatecznie te koligacje pararodzinne nie zostały potwierdzone. Natomiast faktem jest, iż Michalski był wcześniej szefem gabinetu politycznego ministra.
19 listopada 2007r. Fundusz podpisał umowę z uczelnią Rydzyka – Wyższą Szkołą Kultury Społecznej i Medialnej – na dofinansowanie studiów podyplomowych z polityki ochrony środowiska – kompensacji przyrodniczych. Dofinansowanie z NFOŚiGW na lata 2008 – 2011 wyniosło 1,2 mln zł. W szkole Rydzyka semestr na tym kierunku miał kosztować 1,9 tys. zł., a planowana średnia stawka za jedną godzinę wykładu wynosiła aż 600 złotych. Trzem renomowanym uczelniom publicznym – Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie, Uniwersytetowi im. Adama Mickiewicza w Poznaniu i Akademii Rolnicza w Krakowie – fundusz przyznał mniejsze dotacje, choć nauka na tworzonych tam kierunkach jest bezpłatna.

 

Opanowana przez kaczystów Rada Nadzorcza Funduszu zaakceptowała zawartą w czerwcu 2007r. umowę na udzielenie 27 mln zł dotacji dla fundacji Lux Veritatis o. Rydzyka na poszukiwanie źródeł wód geotermalnych. Rydzyk chciał nimi ocieplać budynki swojej szkoły w Toruniu. Pieniądze te zostały zatwierdzona również w ekspresowym tempie – dziesięć dni po wyborach parlamentarnych przegranych przez PiS.
Tych pieniędzy nie zdołano jednak przelać na konto fundacji Rydzyka, bowiem w dniu 24 listopada 2007 powołano rząd PO-PSL, a nowy minister środowiska Maciej Nowicki, wstrzymał przelew dotacji. Sześciu kaczystowskich członków Rady Nadzorczej Fundacji pożegnało się z funkcją. Po weryfikacji powyższej umowy wypowiedziano ją w maju 2008r.

18 czerwca 2011 odbyło się uroczyste zakończenie trzyletniego cyklu dwusemestralnych studiów podyplomowych z zakresu polityki ochrony środowiska – kompensacji przyrodniczej, realizowanego w ramach projektu edukacyjnego współfinansowanego przez NFOŚiGW. Prof. dr. hab. Jan Szyszko wystąpił z podsumowującym wykładem, a każdy absolwent obecny na spotkaniu razem ze świadectwem otrzymał publikację pt. „Podstawy kompensacji przyrodniczej” pod redakcją profesorów: Jana Szyszko i Kazimierza Tobolskiego, wydaną przez Wyższą Szkołę Kultury Społecznej i Medialnej ojca Rydzyka.

W czerwcu 2011r. Tadeusz Rydzyk skarżył się  europosłom w Brukseli, że jest dyskryminowany przez polski rząd i nie otrzymał dotacji – Nie wiem, gdzie ja żyję, bo w czasach komunizmu nie mieliśmy takich problemów – jak teraz. To jest totalitaryzm, ja nie żartuję – mówił redemptorysta, który był gościem seminarium poświęconym energii odnawialnej i geotermalnej zorganizowanego przez PiS. Tylko zapomniał, iż w czasach komunizmu nie mógł się sądzić z władzą, a w wolnej Polsce przegrał procesy w niezależnych sądach o odszkodowanie za zerwanie umowy.