Zapiski z wypraw po Polsce i Świecie...

Zamek Świny: Czesi tu byli! Ale czy na pewno pierwsi?

Drugi cel wyprawy dzisiejszego dnia – Zamek Świny – zlokalizowany jest na Pogórzu Wojcieszowskim (Mezoregion Pogórze Kaczawskie – 332.27).
Pierwsze historyczne wzmianki (te umieściłem na końcu relacji) o zamku świadczą o wczesnośredniowiecznej penetracji Śląska przez Czechów, na tyle poważnej, że dziś Zamek Świny uważany jest za najstarszą tego typu budowlę na Śląsku, a legendy dowodzą ciążenia niektórych rodów śląskich do Czech, czego efektem było oderwanie się od Polski.

Zamek Świny – historia, cz.1

Po raz pierwszy wymienione są Świny przez czeskiego kronikarza Kosmę z Pragi (w 1125r.), który opowiada, że czeski władyka Mutina, udając iż wyjeżdża na polowanie na dziki, spotkał się potajemnie w r.1108 ze swym stryjem Niemojem na zamku Zuini in Polonia, by omówić plany spisku w celu obalenia księcia Światopełka. (Svetopluk z Ołomuńca, książę Czech 1107-1109). Przez podanie tej daty możemy uważać Świny za najstarszy dotąd istniejący zamek na Śląsku, co znajduje poparcie w fakcie, że na wzgórzu na lewo od obecnego budynku bramnego zamku archeologowie odkryli w latach 60 pozostałości drewnianego kasztelu. Zamek wymieniony jest w paru papieskich dokumentach z lat 1125 i 1145.

 

Jak widać czeski wykształciuch pisze, iż Świny (gród, ale czy zamek?) znajdował się w Polsce. Pewnie rycerze Ci wyjechali do obcego kraju, aby bezpiecznie spiskować. Zatem prawdą jest: „Czesi tu byli!”. Ale pytanie: czy pierwsi i czy założyli lub cokolwiek stworzyli w Świnach?

Stawiliśmy się tu w składzie: Kamila, Marek, Oliwia i Mieszko ok. godz. 14:00 parkując na niewielkim – trzy samochodowym – parkingu, naprzeciwko cmentarza przykościelnego.

Kościół przyzamkowy

Romańsko-gotycki kościół zamkowy z 1330r. to najstarszy zachowany kościół wiejski na Śląsku, gdzie znajdują się zabytkowe nagrobki panów i pań na Świnach z rodu założycieli.Piękny wiejski cmentarz, z wieloma zabytkowymi grobami późniejszych właścicieli z pocz.XVIll w. został zdewastowany i zniwelowany ok.r.1970.
Kościół w „Świnie” – jak wówczas zwano zamek i folwark – pojawia się w dokumentach roku 1313, gdzie wymienia się nazwisko proboszcza – dzięki tej dacie być uważany za najstarszy zachowany wiejski kościół na Śląsku.
Na wysokości cmentarza zaczyna się aleja lipowa prowadząca do budynku bramnego, której drzewa pamiętają prawdopodobnie ostatnich Świnków na Świnach. Naprzeciw bramy cmentarnej znajduje się pomnik poległych w czasie I wojny światowej żołnierzy niemieckich pochodzących ze Świn i okolic, wystawiony na początku lat 30-tych.

Krótki marsz alejką i w otwartej bramie wita nas legendarny klucznik – pan Bogdan, który zgarnia 12 zł.

Zamek Świny: wieża mieszkalna

Zamek Świny: wieża mieszkalna

Ale zamek mamy do dyspozycji w całości i bez ograniczeń!

Zamek Świny – architektura cz.1

Najmłodsza część zamku to budynek bramny z lat 1649- 1664.
Jest to prostokątny w planie budynek z frontową fasadą ujętą w dwie okrągłe wieże. Elewacja nad bramą wjazdową była trójszczytowa, lewy szczyt grożący zawaleniem musiano rozebrać w r.1911.
Portal bramny pochodzący z ostatnich lat przebudowy był ok. roku 1660. Przypomina w kompozycji łuki triumfalne, zaś obok niego znajduje się wejście dla pieszych, również utrzymane w stylu łuku. Otwor wjezdny, ujęty boniowanymi ciosami, ograniczają dwa pilastry lekko zbieżne ku górze, zakończone ponad poziomym fryzem pinaklami zwieńczonymi szyszkami.Pilastry na linii oparcia łuku przekreślone są poziomymi , gzymsami. Nad gzymsem fryzu prostokątny tympanon uwieńczony jest kartuszem z tarczą herbową rodu von Schweinichen (Świnków).Na znajdującej sie pod kartuszem prostokątnej płycie miał być umieszczony napis pamiątkowy, do czego jednak ze względu na śmierć ówczesnego właściciela w r.1664 już nie doszło.
Prawie identyczną bramę – wolnostojącą i służącą jako wjazd na podzamcze – posiada ruina zameczku w Starej Kraśnicy (dawniej Alt-Schonau), który w XVII i do pocz.XVIII w. należał do starszej linii rodu, tzw. linii Jagendorf (Myślinów), co wskazuje na to, że obie gałęzie Światów zatrudniły tego samego architekta.

Trawa ścięta, nigdzie nie widać turystycznych śmieci. Oj zmieniło się na korzyść od czasu mojej ostatniej wizyty, o jej… ćwierć wieku temu!

Zamek Świny: podziemia pod Salą Rycerską

Zamek Świny: podziemia pod Salą Rycerską

Zamek Świny – architektura cz. 2

Sień przykryta jest dużym kolebkowym sklepieniem z lunetami i była niegdyś pokryta bogatą sztukaterią; posiada ona silnie boniowane portale prowadzące do pomieszczeń na parterze i do klatki schodowej do piwnicy. Na dziedziniec prowadzą dwie bramy dla pojazdów i dla pieszych. Z sieni dwa otwory wiodące na prawo prowadzą do tzw. sali giermków, obszernego pomieszczenia służącego niegdyś jako kwatera masztalerzy, oraz do stajni/kuźni zamkowej, po stronie zachodniej opierającej się o masyw skalny. Z sali giermków szła niegdyś na I piętro i wyżej klatka schodowa, obecnie zniszczona.

Po południowej stronie sieni znajduje się wejście do piwnic gospodarczych Na poziomie parteru budynku leżącego nad piwnicą znajdujemy na prawo tzw. jadalnię Jana Zygmunta, nie posiadającą już swej bogatej sztukaterii, oraz na lewo, na parterze południowej wieży okrągłej pomieszczenie ozdobione freskami z czasów II wojny światowej. Widoczne w paru miejscach na wyższych poziomach, opatrzone sterczącymi na zewnątrz kamiennymi wykuszami pomieszczenia służyły jako klozety: na owych podporach ustawione były drewniane „domki”, zaś niewielkie nisze w ścianie przy wejściu do toalet zawierały niegdyś miseczki z perfumowaną wodą.
Wszystkie elewacje zamku dolnego (nadbramnego) posiadały układ szczytowy, odpowiednio podkreślony przez dekoracje sgrafitowe, dzielące fasady na duże, prostokątne pola, w których znajdowały się okna. Resztki tych dekoracji zachowały się obecnie jedynie na południowej elewacji dolnego zamku, natomiast dobrze zachowała się kamieniarka okienna ze swymi boniowanymi obramowaniami prostokątnych okien.

Po przejściu sieni zasiadamy w bastei i przed właściwym zwiedzaniem wyjadamy kanapki, małosolne ogórki, popijamy herbatą i następnie .. w ruiny.

Zamek Świny – architektura cz. 3

Fortyfikacje zamkowe składały się z kurtyn, wykonanych podobnie jak budynki z łamanego kamienia, przy czym po stronie zachodniej użyto do budowy kurtyny dawniejszego muru, być może pochodzącego ze średniowiecznych obwarowań dziedzińca. Fortyfikacje posiadały dwie basteje, z których północno-zachodnia jest dotąd otwarta (prowadzi do niej wąski korytarz z wnętrza dziedzińca) i posiada szereg strzelnic kluczowych o wys. I m nad posadzką. Z tej bastei do bastei południowo-zachodniej prowadziło wzdłuż muru obronnego podziemne przejście, które dalej, wychodząc z południowej strony zamku dolnego, wieść miało do zamku bolkowskiego. Po śmiertelnym wypadku w roku 1927 znajdującą się na terenie zamku Świny część przejścia zamurowano i zasypano częściowo ziemią.

Oczywiście należy wejść do  podratowanej wieży mieszkalnej, w której znajduje  szczegółowa anonimowa historia zamku (jej treść wykorzystałem w ramkach).

Zamek Świny – architektura cz. 4

Zamek Górny (wieża mieszkalna) położony jest w najwyższej części wzgórza zamkowego i założony na planie prostokąta, Pochodzi prawdopodobnie z początku XIV wieku i jest typowy dla ówczesnych rezydencji feudalnych, które były warownym domem obronnym panów Świnków – skąd zresztą pochodzi niemiecka nazwa zamku Schweinhaus -„warowny dom Świni”. Budynek posiada cztery kondygnacje i piwnice oraz przykryty jest obecnie dwuspadowym dachem gontowym (po przebudowie zamku w XVII w. dach był pokryty czerwoną dachówką i posiadał jako uwieńczenie wieżyczkę, co widać na obrazie w jaworskim Kościele Pokoju – najstarszym zachowanym wizerunkiem zamku). Ściany wieży zbudowane są z łamanego kamienia i posiadają ok.2,5 metra grubości. Na parterze znajdowała się sala rycerska o drewnianym stropie i ze ścianami ozdobionymi bogatą sztukaterią, której pozostałości zachowały się w niszach okiennych, śladu nie zostało natomiast po wielkim fryzie herbowym z godłami wszystkich przodków Jana Zygmunta v.Schweinichen, inicjatora przebudowy zamku, widocznym jeszcze pod koniec XIX wieku.
Na zachodniej, zewnętrznej ścianie wieży mieszkalnej, podziwiać możemy liczące sobie około 250
lat drzewo bluszczu Według ustnego przekazu pochodzącego od klucznika i opiekuna zamku w latach
1870 – 1937 Augusta Fosta (ur. 1850) bluszcz, już w czasach jego dzieciństwa, był stary i rozrosły.

Zaraz obok wejście do kolejnej wieży, a właściwie klatki schodowej. Jest  ostrzeżenie, iż budowla grozi zawaleniem. Wchodzę sam i rzeczywiście groźne spękania. W górę prowadzą schody uzupełniane podestami z gałęzi. Zycie mi miłe, nie testuję ich wytrzymałości.

Zamek Świny: spękana klatka schodowa

Zamek Świny: spękana klatka schodowa

Zamek Świny – architektura cz.5

Resztki klatki schodowej, postawione zostały najprawdopodobniej w ostatnim okresie przebudowy tj. w l. 1660-1664, gdyż na obrazie w Kościele Pokoju (z r.1658) jeszcze jej nie ma. Na każdej kondygnacji wykuto otwory okienne i drzwiowe celem połączenia z pozostałą częścią budowli. Od otworów okiennych szły wąskie korytarzyki łączące je z paleniskami, które znajdowały się obok pionu kominowego.

Pozostałe poziomy budynku były podzielone na mniejsze pomieszczenia – dotąd widoczne są ślady ścian działowych. Otwory okienne poszerzono i częściowo wykuto na nowo w XVII wieku, ujmując je w obramienia z piaskowca. Na fasadzie dotąd widoczne są fragmenty dawnych gotyckich okien i resztki ich obramień.
Wystrój elewacji uzupełniały monumentalne sgraffita, których resztki nadal są widoczne na zewnętrznym murze klatki schodowej.

Pomiędzy wieżą mieszkalną a stajniami, na środku dziedzińca, głęboka studnia, a zapewne zbiornik na wodę, dziś zabezpieczony tylko pokrywą z .. okolicznych gałęzi.

Zamek Świny: z lewej stajnie

Zamek Świny: z lewej stajnie

Zamek Świny – architektura cz.6

Po zachodniej stronie wieży mieszkalnej znajduje się gotycki Zamek Średni z czasów Guncela II (zm.1503r.). Po jego zachodniej stronie wieży zachował się tylko zewnętrzny mur z małymi otworami okiennymi oraz resztki po warownym wjeździe w postaci kamiennych prowadnic przechodzących w ostrołuk. Znajdujący się nad dawną bramą wykusz jest późniejszej daty i pochodzi prawdopodobnie z okresu siedemnastowiecznej przebudowy.

Na małym dziedzińcu na tyłach Średniego Zamku znajdowała się studnia zamkowa o głębokości 80 m, zasypana po runięciu klatki schodowej ok. r 1878.

Z Oliwią wchodzimy do podziemi udostępnionych tuż przy bramie wejściowej – pewnie to były piwnice, a może zbrojownia, bo pomieszczenia nad nami to były Sale Rycerskie.  Hmm.., w podziemiach, w blasku światła telefonicznych latarek widzimy nieco śmieci i .. kołdrę.

Zamek Świny – legendy i fikcje literackie

I. Rodzina von Schweinichen (Świnków) do dziś przywiązana jest do swej legendy herbowej, według której ród pochodzi od potomków czeskiej księżniczki Kazi (Kasi), siostry legendarnej królowej Libuszy, oraz władyki Biwoja (Biwoga).
Biwoj, naówczas giermek Libuszy, miał w czasie polowania w lasach koło późniejszego Jawora – w r. 712 – upolować, czy wg. innej wersji złapać żywcem olbrzymiego odyńce i złożyć go u stóp królowej, która w nagrodę nadała mu herb świnka oraz lasy i pola w okolicach zamku i wydała za niego za mąż królewnę Kasię. Legenda ta pochodzi z kręgu najstarszych baśni ludów środkowej Europy, w których często powraca motyw dzika – do dziś uważanego za „szlachetne zwierzę”, gdyż się broni, a wątek swój czerpie z symboli dawnych wierzeń pogańskich, gdyż pokonanie dzika, mieszkańca boru, jest symbolem karczunku-pokonania puszczy przez człowieka.
Według legendy potomek Biwoja i Kazi miał ok.r.900 postawić pierwszy zamek w obecnym miejscu.

II. Tunel łączący Zamek Świny z Bolkowskim został uwieczniony w romantycznej literaturze ballady niemieckiej przez wrocławskiego poetę Fulleborna (zm.1805) i przez innych pisarzy, dla których inspiracją była piękna tumba Urszuli von Zedlitz w kościółku zamkowym. W balladzie Hans von Schweinichen przedostaje się za pomocą podziemnego przejścia ze Świn na zamek bolkowski, by uwolnić więzioną tam przez własnego ojca pannę von Zedlitz; wszystko kończy się oczywiście ślubem dwojga zakochanych: „i zamiast krwi płynęło wino w bolkowskim raju i na Świnach„. Jest to czysta fantazja poetycka, gdyż pierwsza pani Schweinichen z domu Zedlitz była żoną ostatniego Świnki na Świnach – Erdmutha zm.1724 – i pochodziła z Wilkowa, nie z Bolkowa.

III. Nad ówczesną bramą wjazdową do Zamku Średniego, bracia Adam i Hans Sigismund von Schweinichen umieścili wg ludowego przekazu w r. 1631 wiersz:
Pieczone świnki spożywa na ucztach
mlaskając i król i cesarz.
Jest w tym, żołnierzu, dobra nauczka,
niszczenia zamku zaniechasz!

Das saulein ist am hot zum Schmaus
Beliebt beim Kaiser und Konig.
Drum kaiserlicher, verschon sein haus
Drum Schwede thue ihm wenig
!”

Zwracali się nim do wojsk cesarskich (katolickich) i królewskich (szwedzkich, protestanckich) walczących w wojnie trzydziestoletniej z prośbą o oszczędzenie zamku, co im się dziwnym trafem udało.

Przy legendach zastanawiamy się kim byli Świnkowie? Tu poddaję krytyce rodzinną legendę i odmawiam im … czeskiego rodowodu!

Ród Świnków – wątpliwości

Rodzina von Schweinichen (Świnków) do dziś przywiązana jest do swej legendy herbowej, według której ród pochodzi od potomków czeskiej księżniczki Kazi (Kasi), siostry legendarnej królowej Libuszy, oraz władyki Biwoja (Biwoga).

Ale czy na pewno ich rodowód wywodzi się z Czech?
Rozważmy. Prasłowiańska świnia to svinьja. Słowo to funkcjonuje nawet u zgermanizowanych Łużyczan (swinja, swinjo), Rusinów (свиня czy nawet południowych Słowian, np Chorwatów (svinja). A tymczasem w czeskim mamy prase (l.mn.: prasnice). Możliwe jest, że czeskie prase przeewoluowało od prosię, ale wydaje się dziwnym, iż ewolucja ta nie objęła nazwisk lub przydomków.

Czy rzekomo czescy Świnkowie, są spokrewnieni ze znanym wielkopolsko-pomorskim rodem o tym samym mianie, z którego pochodził wielki sprzymierzeniec Łokietka, arcybiskup gnieźnieński Jakub Świnka? Używany w Polsce herb Świnka przedstawia mianowicie głowę dzika z ramieniem przeszywającym ją mieczem, a nie szarżującego odyńca. Istnieją inne rody czesko-morawskie, jak panowie von Schellendorf, pieczętujący się również herbem z motywem odyńca. Badacz historii rodu Konstantin v.Schweinichen (zm.1911), który do pomocy miał wybitnego śląskiego archiwistę Wutkego, przytacza że we wczesnym średniowieczu istniało wiele rodów o wspólnym herbie i mianie „Świnska Głowa”, które potem dekretem jednego z królów czeskich otrzymały osobne herby o podobnych motywach, przy czym owi śląscy Świnkowie, jako gałąź główna i najstarsza, otrzymać mieli herb przedstawiający odyńca w pełnej postaci. Czy to nie ostateczny dowód na śląskość, czyli polskość rodu? A legenda rodziny wynika raczej z chęci przypodobania się czeskim władcom i odnalezienia w tamtej hierarchii po przejęciu Śląska przez Czechy?

Po wyjściu z zamku wchodzę jeszcze pod mury i wracam do samochodu.

Zamek Świny – historia zamku i jego włascicieli

Jako najwcześniejszych właścicieli zamku dokumenty wymieniają Tadera (1230r.), Jaksę (1242) i Piotra ze Swin (Petrico de Swyn – 1248r.), nazywając ich kasztelanami, z czego powojenni polscy badacze wyciągnęli wniosek, że Świny powstały jako książęca kasztelania i dopiero później przeszły w dziedziczne posiadanie rodu. Ciekawą jest hipoteza, że Świnkowie są praśląskim rodem żupanów osiadłych w tym rejonie przed podbojem kraju przez Piastów, zaś funkcje kasztelanów pełnili od chwili, gdy dostali się pod zwierzchnią władzę dynastii Polan.

Następnym znanym w historii właścicielem zamku jest Henricus de Swyn (1323r.), pierwszy
na terenie Śląska uczestnik wypraw krzyżowych, który otrzymał absolucję od papieża Jana XXII.
Ów Henryk (po powrocie z Ziemi Świętej) pisał się Nainricus, czyli używał formy niemieckiej imienia) posiadał 24 wioski w okolicach Jawora: Świny, Gniewków, Roztokę, Wolbromek, Czernicę, Bronów, Mierczyce, Skałę, Myślinów, Sady, Borów, Jugowq itd. Niektóre z tych majątków pozostały własnością jego potomków do początku XIX stulecia.
Syn Henryka Mikołaj (Nickel ), (żył ok. 1330-1371) pan na Świnach itd. miał dwóch synów: Henryka (ok. 1350-1441) zwanego Odyniec (Berchen) i Guncela (1350-1411 ). Henryk zw. Odyniec stał się protoplastą linii Jagendor f (Myślinów), która do dziś kwitnie w Niemczech, ltalii i Brazylii, posiadającej na przebiegugu stuleci różne majątki: Myślinów, Starą
Kraśnia, Ciepłe Wody, do 1945 r. Bachorzew k. Jarocina i Psie Pole k. Wrocławia, natomiast Gunzel jest przodkiem linii Schweinhaus (Świny), która wygasła ok. r. 1834 w osobie ostatniego potomka mieszkającego w Zielonogórskim.
Z wielu powodów niesposób jest ustalić pełną listę panów na Świnach z rodu założycieli: archiwum rodzinne w zamku Ciepłe Wody spłonęło w czasie wojen napoleońskich i poza tym prawie wszyscy Świnkowie nosili i do dziś noszą imię Hans, więc bardzo łatwo pomylić ze sobą poszczególnych właścicieli.

Najstarszym zachowanym epitafium rodzinnym jest nagrobek Giuncela II (ur.1410/20, zm.18.10.1503), który do dziś możemy podziwiać w kościele zamkowym w Świnach. Guncel II był rycerzem-rabusiem, ale szlachetniejszego pokroju: nie obrabowywal kupców czy chłopów, lecz rozbójnicze bandy, w związku z czym bardzo pomnożył stan posiadania rodu. Największym jego czynem było oblężenie i zniszczenie zamku Niesytno (Nimmersath) w Płoninie: własnoręcznie zabił herszta zbójów, Hansa von Tschirn (z Czyrny), ale skarbów jego nie zdobył, gdyż w chwili śmierci Hansa skarbiec zapadł- się pod ziemię… Hans dotąd wg. legendy pojawia się w ruinie swego zamku o północy, pilnując złota, zaś skarbiec otwiera się tylko w noc przed Wielkim Piątkiem i Świętym Janem…

Także syn Guncela, Burgmann (I455-1566) posiada nagrobek w kościele zamkowym, u boku swej żony, Margarety z domu von Borschnitz, pani na Frydbarku (Dobromierzu), która w posagu wniosła ten majątek oraz 5 innych folwarków. Burgmann dożył zaprawdę biblijnego wieku 110 lat (Świnkowie do dziś odznaczają się długowiecznością, dwaj zmarli niedawno kolejni seniorowie rodu mieli ponad 90 lat), zmarł zaś przeziębiwszy się na polowaniu, gdyż jeszcze dwa dni przed śmiercią galopował przez swe losy i pola…

Już w średnich wiekach powstały pierwsze legendy o nadludzkiej wprost wytrzymałości potomków rodu na alkohol. O Henryku „Krzytowcu” kronika opowiadała „że nikomu nie udało się nigdy powalić go na ziemię, ani za pomocą kopii, ani miecza; udało się to tylko piwniczym w Lubiążu i Krzeszowie, gdy częstowali go swymi najprzedniejszymi trunkami”. Czara do wina Burgmanna miała mieć objętość 10 litrów…
Syn i następca Burgmanna Hans (1510-1606) miał natomiast przez 50 lat bardzo utrudnioną konsumpcję wina, gdyż jego małżonka, Barbara z domu von Rothkirch, była zagorzałą protestantką i Hans musiał najpierw nauczyć się na pamięć całego katechizmu Marcina Lutra, a potem codziennie studiować Pismo Święte i wieczorem recytować całą stronę, zanim Barbara zezwoliła na wypicie wieczornej czary wina. Hans i Barbara mieli tylko jednego syna, Adama oraz adoptowaną córkę, sierotę po kuzynie, Urszulę von Zedlitz z Prausnitz (Prusie), która zmarła w wieku lat 17 połknąwszy igłę. Piękną tumbę Urszuli możemy do dziś podziwiać w kościele zamkowym, natomiast nagrobki Hansa i Barbary planuje się przenieść na teren zamkowy lub umieścić spowrotem w kościele (leżą porzucane od co najmniej 100 lat).

Hansowi i Barbarze kościółek zamkowy zawdzięcza obecny wystrój w stylu „wiejskiego Renesansu” i o typie protestanckim, lecz brakuje obecnie szafkowego ołtarza w stylu późnego gotyku, który w latach 60-tych przeniesiony został do kościoła Św. Krzyża we Wrocławiu, zaś ufundowany był przez Burgmanna i jego żonę. Gdy Barbara zmarła, Hans miał 80 lat i nareszcie rzucił się w wir przyjemności życia: poślubił piętnastoletnią dziewczynę, Katarzynę von Sommerfeld (1575-1630) i miał z nią dwóch synów Hansa Siegmunda (1591-1664), któremu przypadło zarządzać Świnami.

Za jego czasów zbudowano Dolny Zamek (północny kompleks renesansowy), co uczyniło ze Świn jedną z najwspanialszych rezydencji na Dolnym Śląsku. Ponieważ małżeństwo Hansa Siegmunda było bezdzietne Świny przejął jego bratanek Ernest (1630-95). Jako protestant był on jednym z inicjatorów budowy Kościoła Pokoju w Jaworze i działał w jego Radzie Parafialnej. Jego linia posiadała w tej świątyni trzy loże, z których główna ozdobiona jest wizerunkiem Świn około 1658 roku.

Synowie Ernesta dokonali po jego śmierci podziału majątku, co w dłuższej perspektywie okazało się kolosalnym błędem, niszczącym ekonomiczną siłę właścicieli Świn. Ostatnim z długiej linii Świnków/Schweinichenów na Świnach był Georg Ernest. Zmarł młodo w 1702 roku. Pozostawił 6 dzieci, którym w testamencie zakazał sprzedaży zamku w obce ręce. Jednak prawni opiekunowie młodych Schweinichenów, baronowie Zedlitz i Richthofen, wykorzystali okazję i w 1713 roku sprzedali majątek baronowi Sebastianowi von Schweinitz, mężowi córki Georga Ernesta. Ernest Burgmann, jedyny syn Georga Ernesta w 1716 roku wyemigrował do Ameryki. Jego dzieci przedłużyły tą linię rodu jeszcze prawie o jedno stulecie do 1834 roku, kiedy to zmarł ostatni potomek Świnków na Świnach. Do tej pory przetrwała linia z Myślinowa.

Przejście w ręce Schweinitzów zakończyło dobre czasy zamku w Świnach. Koniec przypieczętowały wojny śląskie w połowie XVIII wieku. Sprzymierzone z Austriakami oddziały rosyjskie w 1762 roku złupiły i zdewastowały zamek, oraz pobliski kościół. Kolejnym właścicielem Świn został w 1769 roku hrabia Churschwandt, który kupił zamek od zrujnowanych przez wojnę Schweinitzów. Kiedy zmarł, Świny przeszły na jego żonę, Marię Teresę.

Maria Teresa zaczęta popierać stronnictwo antypruskie na Śląsku, o czym dowiedział się Fryderyk Wielki i chcąc ją związać z Hohenzollernami nakazał jej wyjść za mąż za swego adiutanta Ludwika hrSchlabrendorffa – na szczęście małżeństwo okazało się bardzo szczęśliwe.

Maria Teresa von Schlabrendorff była właścicielką Świn do r. 1806, kiedy to podzieliła swe majątki pomiędzy dzieci. Świny, Gorzanowice i Rochowice otrzymała Terese,(1781-1862), od r 1799 małżonka hrabiego Jena Ernesta Novo» von Sprinzenstein 1779-1849) pochodzącego z osiadłej od XVI w. w Austrii rodziny pochodzenia hiszpańskiego, który z biegiem czasu uzyskał stopień marszałka armii habsburskiej i godność kawalera Orderu Złotego Runa. Nie odbiło to się niestety pozytywnie na losach Świn, ci pierwsi Hoyosowie na Świnach i okolicznych majątkach rezydowali najchętniej w Wiedniu i na swych dobrach w Dolnej Austrii, zaś posiadłości śląskie, łącznie z trzema zamkami – Świny, Jastrowiec (Lauterbach) i Stare Rochowice (Alt ¬Rohrsdorf) zostały oddane w ręce dzierżawców.

Od tej pory zaczyna się ostateczny upadek Świn, gdyż ówczesny dzierżawca, który wraz z rodziną mieszkał w paru pokojach zameczku w Starych Rochowicach, obrócił wielki zamek, który wówczas posiadał jeszcze dachy, w skład zboża i słomy. Sytuacja nie poprawiła się gdy matka przekazała śląskie majątki młodszemu synowi Rudolfowi (1821-1896). Hrabia Rudolf, wielki filantrop, poza tym liryk, dramaturg, i jeden z bardziej znanych zbieraczy antyków swoich czasów (zorganizowana po jego śmierci licytacja trwała 6 dni i zjechali się na nią kolekcjonerzy z całej Europy) na Śląsk w ogóle nie przyjeżdżał, gdyż nie miał po prostu gdzie mieszkać, zaś Świny niszczały pod gospodarką dzierżawców. W r. 1840 orkan zerwał dach nad wieżą mieszkalną, w r. 1868 runął od huraganu jeden ze szczytów wieży, zawaliły się wszystkie stropy; w r. 1875 największy z całego szeregu pożarów spustoszył doszczętnie wnętrze zamku, zaś parę lat później zawaliła się od uderzenia pioruna klatka schodowa przy wieży mieszkalnej i spadające kamienie zasypały studnię zamkową o głębokości 80 m. Jedyna dla Świn szansa uratowania zamku przepadła, gdy król pruski Fryderyk Wilhelm IV, „romantyk na tronie”, który odbudował Malbork, chcący początkowo kupić Świny i stworzyć z nich rezydencję (wysłał tam nawet sławnego architekta Schinkla, który sporządził rysunki zamku) od planu odstąpił.

Hrabia Rudolf Hoyos darował Świny w r 1875 swemu bratankowi Stanisławowi (1845- 1918), jednemu z pięciu synów brata Henryka i Felicji z hrabiów Zichy, przy czyni Stanisław przejął również administrację reszty śląskich majątków, zaś po śmierci Rudolfa (który na starość przeprowadził się na Śląsk, zmarł w Jastrowcu i pochowany jest we wzniesionym przez Stanisława grobowcu rodzinnym kolo kościoła w Starych Rochowicach (również ufundowanego przez Stanisława, któremu brak było w tym protestanckim otoczeniu katolickiej świątyni) odziedziczył wszystkie śląskie dobra. Stanisław, żonaty z czeską baronówna Luizą z Odrowąż-Sedlnickich był pierwszym Hoyosem, który mieszkał w swych śląskich majątkach, ale na rezydencję wybrał początkowo Stare Rochowice i później Jastrowiec, gdyż Świny do zamieszkania już się nie nadawały. Sytuacja gospodarcza majątków była niewesoła, uboga gleba dawała złe płody, a więc największe dochody czerpano z lasu, którego dominium Świny posiadało kilkaset hektarów. W r.1900 rodzina Świnków, która przez korzystne mariaże znowu stała się zamożna, zwróciła się do Stanisława Hoyosa z propozycją odkupienia majątku i zamku Świny, na co hrabia z wyżej przytoczonych względów nie zgodził się. Miejscowa ludność sukcesywnie szabrowała zamek, rozkradając wszystko, co dało się wykorzystać jako budulec dla własnych domów (ślady tego procederu do tej pory widać w poniemieckich budynkach na terenie Świn).

Dopiero w epoce „narodowego neoromantyzmu” pod koniec ubiegłego i na początku naszego stulecia sytuacja Świn stola się korzystniejsza.Z inicjatywy szwagra ces. Wilhelma II, księcia szlezwickiego Ernesta Guntera na Przemkowie, powstała „Komisja Zamków Śląskich”, która odwiedziła wszystkie ważniejsze zamki w dawnych księstwach jaworskim i lignickim – na Świnach witali komisję, do której należały tak znane osobistości jak książę pszczyński Hans Heinrich XV. Hochberg,”zjednoczonynni siłami” panowie Konstantyn von Schweinichen i hr. Stanislaw Hoyos. Po lustracji obiektów popłynęły dotacje państwowe: na Świnach odbudowano zniszczony szczyt wieży mieszkalnej i opatrzono ją dachem, dokonano reperacji pozostałych s.8.

Na alejce pomnik Świnian  poległych podczas I Wojny Światowej.

 

Pamięci mieszkańców Świn, poległych podczas I Wojny Światowej

Pamięci mieszkańców Świn, poległych podczas I Wojny Światowej

Zabieram Mieszka i idziemy do pobliskiego, przyzamkowego kościoła. Przykościelny cmentarz został zniwelowany w latach 70-tych pozostało nieco ponagrobkowego gruzu. Kościół zamknięty kratą przez którą widać ambonę i epitafium w postaci płaskorzeźby wbudowanej w ścianę tuz przy drzwiach, zapewne kogoś z rodziny Świnków.


Źródła: Opracowanie wywieszone w wieży mieszkalnej. Niestety anonimowe, które wykorzystało literaturę:
0.Czerner, B.Rozpędowski, Bolków i Świny, Wrocław, 1960
A.von Freyer, artykuły: „0 rodzie świnków”, cykl „Jaworskie Empory”, „Johann Sigismund von Schweinichen”, „Dwóch Świnków z
Mierczyc”, Gazeta Jaworska, Jawor, 1991-1992
A.Geyer, Geschichte und Sagen der Stadte und Dorfer,Burgen und Berge Kirchen und Kloster des allen Schlesierlandes,Leipzig, 1897
T.Gravenhorst, Schlesien,Erlebnisse eines Landes, Breslau, 1938
B.Guerquin, Zamki w Polsce, Warszawa, 1974
CHerlossohn, Reise durch das Riesengebirge und die Grafschafł Glatz, Leipzig, 1840
H.Lutsch,Kunstdenkmaler der Provinz Schlesien,Breslau, 1903
J. ksieżna Orsini (z hr. Hoyos),Plein Bachlein, (historia rodziny, rękopis, ok. r. 1900)
W.E.Peuckert,Die Rosenkreutzer, Jena, 1928
W.E.Peuckert,Schlesien, Hamburg, 1950
Y.Schaetzke,Schlesische Bur-gen und Schlosser, Schweidnitz, 1925
H.von Schweinichen, Lebenserinnerungen des Ritters Hans von Schweinichen,Hamburg, 1907
K.von Schweinichen, Zur Geschichte des Geschlechts derer von Schweinichen, Breslau, 1904
A.Zielinski, Zamki dolnośląskie na dawnej rycinie, Wrocław, 1991